Żeby nie było…

…że się nic nie znam na przepowiadaniu przyszłości. Bo przecież się znam.

Raz jeden pozwoliłem sobie na agitację polityczną i się to na mnie musiało zemścić. Ja tu zachęcam do głosowania na KNP, mówiąc, że jest realna szansa na przekroczenie 5%-owego progu wyborczego, a tu nagle wszyscy budzą się z ręką w nocniku, bo okazuje się, że Korwin&Spółka z.o.o nie zebrała dostatecznej liczby podpisów, by zarejestrować listy w całym kraju. Okazuje się, że młoda partia nie jest tak zorganizowana, jakbyśmy chcieli – jako przykład mogę przywołać fakt, że w jednym z okręgów koordynatorem był 18-latek (!), który w ostatnim tygodniu zbierania podpisów wyjechał sobie na wakacje (!!!).

Nie zamierzam się tutaj absolutnie wyżywać,  bo nie mam do tego moralnego prawa – sam nie kiwnąłem leniwym paluchem, by jakoś wspomóc te starania, ale jestem przecież sławnym na cały świat blogerem, a to była robota dobra dla pospolitego gminu. Mimo wszystko – nie ukrywam, że jestem NIECO rozczarowany.

Fakty są proste – zamiast list w całym kraju, są listy w niewiele ponad połowie okręgów. Mimo jakichś tam wyliczeń i teoretycznych rozważań pana Żółtka i Korwina, point de rêveries – to znacząco zmniejsza szanse na wejście KNP do Sejmu. W istocie muszę odszczekiwać swoje słowa – wygląda na to, że prawica w dalszym ciągu będzie za burtą. Uznałem, że lepiej będzie, kiedy przyznam to już teraz, żeby potem nie wyszedł na jakiegoś fantastę.

Nie zmienia to faktu, że głosować na KNP będę (w Łodzi listę mają) i zachęcam do tego każdego, kto ma możliwość. Bo szczerze – i tak nie ma lepszego wyboru. Palikotowi nie wierzę i nie ufam za grosz, poza tym to większy błazen niż JKM, a JKM ledwo ledwo mieści się w dopuszczalnych granicach. Może ewentualnie nie głosować – wszak to i tak nie ma większego znaczenia. Cóż.

PS Przepraszam za rzadkie wpisy. Wygląda na to, że blog staje się naprawdę tym, czym miał być od początku – miejscem nie dla czytelnika, lecz przede wszystkim dla mnie, bym miał gdzie się wyżalić i skrystalizować swe myśli. A że ostatnio nie mam na to ochoty…

 

EDIT: Zapomniałem wspomnieć – czekałem długo z tym wpisem, bo nie wiadomo było, jak to się skończy – i w zasadzie nadal nie wiadomo. Ponoć jest jeszcze szansa, zobaczymy. Możliwe, że będę musiał i ten wpis odszczekiwać.

Reklamy

Informacje emes91
Ategotojużwogóle

One Response to Żeby nie było…

  1. Zakh says:

    Palikot nie jest aternatywą dla JKM. Chyba, że właśnie czynnikiem decydującym byłaby ekscentryczność. Bo politycznie są sobie bardziej odlegli niż PiS i właśnie Palikot.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: