„Po co mi matematyka” – no zaraz traf mnie szlagi

Tak, tak, wiem, że strasznie zaniedbałem mojego blogaska ostatnio – w zasadzie nie mam usprawiedliwienia, bo już grubo po sesji, ale ani nie miałem pomysłu, ani ochoty, by pisać. Po prostu. Głupio by było jednak teraz sobie odpuścić, dlatego uprzedzam, że wpisy będą się pojawiać.

Ja sobie skończyłem sesję, a tymczasem w setkach gospodarstw domowych rozległy się krzyki rozpaczy lub radości, bo ludzie otrzymali wyniki ze swoich tam jakichś śmiesznych matur. I jak co roku wybuchły dyskusje, że tam za łatwe albo za trudne, albo że coś powinno być, a nie było, a że coś jest niepotrzebne (to zwykle mówią ci, co oblali z danego przedmiotu). Oprócz tego, że podciąganie wyników zdającym zepsuło nieco krzywą Gaussa (w sensie, że jest coś bardzo dużo wyników mieszczących się idealnie na progu zdawalności), ponownie rozgorzała Odwieczna Batalia o obowiązkową matematykę – i coś czuję, że to będzie już stały element corocznego, pobitewnego krajobrazu maturalnego.

Od razu wyklaruję swoje stanowisko – skoro już mamy tę publiczną edukację i ogólnopolską maturę, to dla mnie wprowadzenie obowiązku zdania matmy to jedna z najlepszych rzeczy, jakie się przytrafiły ogólnie gryzącej dno polskiej oświacie. IMHO wszelkie protesty przeciwko temu wynikają z tego, że niektórzy ludzie nie potrafią zmierzyć się z faktem, że ludzie, którzy nie potrafią opanować królowej nauk na podstawowym poziomie, po prostu nie zasługują na to, by móc się chwalić zdaną maturą. Z tego samego powodu wszak mamy również obowiązkowy polski, i jakoś nie słyszę pojękiwań „ścisłowców” (być może dlatego, że oni generalnie nie mają problemów ze zdaniem). Część ludzi uważa określanie matematyki jako „królowej nauk” za patetyczny, pusty slogan, nie rozumiejąc, jak trafne i słuszne jest to określenie – matematyka to jakby matryca, jest podstawą wszystkiego i ludzie, którzy jej nie znają, po prostu nie zasługują na to, by zajmować się nauką. Jakąkolwiek. Bo, jak to powiedział Kant (a to humanista, czyż nie?) – „W każdej nauce jest tyle prawdy, ile jest w niej matematyki.”

Ale, oczywiście, nie wszyscy się zgodzą. I są to prawie wyłącznie ci, którzy (a to niespodzianka!) nie potrafią ogarnąć swym rozumkiem matmy. Ale to nie oni oczywiście są głupi. To ona jest! I tak oto mamy list rozgoryczonej dziewuszki, wysłany do Wyborczej:

http://wyborcza.pl/1,95892,9882464,Nie_jestem_glupia_czy_leniwa___list.html

No ludzi trzymajta mnie, bo mnie zara pieruny łogniste szczelo. Polecam lekturę, bo naprawdę mamy tutaj pokaz, jak wygląda współczesna, polska młodzież – generalnie nic nieumiejąca, ale z przerośniętym ego i z roszczeniową postawą. Naprawdę, przyda im się ta lekcja życia, którą za parę lat dostaną (ta wspomniana dziewuszka pewnie wcześniej – „Zdam maturę w sierpniu, wyjadę z Polski, pozwiedzam trochę świata, pójdę do pracy, będę się rozwijać, chłonąć życie, będę wolna i może napiszę książkę?” – no już to widzę).

I w ogóle to retoryczne pytanie – „I to jest życiowa wiedza?”. Tak, kurwa, jest. Podstawa wszystkich nauk jest życiową wiedzą. A rachunek prawdopodobieństwa tym bardziej – to jeden z bardziej życiowych działów. Bo ludzie mają w zwyczaju w szacowaniu prawdopodobieństw posługiwać się heurystykami, które czasami mogą ich doprowadzić do bardzo mylnych wniosków. Nigdy nie zapomnę, gdy na demotywatorach (to były czasy, kiedy jeszcze był sens wchodzić na tę stronę czasem, a twórczość żałosnych emo-nastolatków nie stanowiła jeszcze 95% jej zawartości) była wielka dyskusja – czy wylosowanie w Lotku liczb 1, 2, 3, 4, 5 i 6 jest mniej prawdopodobne niż wylosowanie jakiejś innej, „normalniejszej” kombinacji. I przysięgam – ogromna ilość ludzi broniła „twierdzenia”, że tak. I czasami nawet miała tupet nazywać durniami tych, co sądzą, że prawdopodobieństwo jest takie samo.

Chciałbym, żeby to już się nie powtórzyło.

Ja nie jestem jakimś ścisłowcem o skłonnościach sadystycznych – ba, uważam się za humanistę. Ale tu chodzi o pewne dosyć jasne reguły. Matura to dokument, który (przynajmniej w założeniu) ma poświadczać, że osobnik go posiadający ma wiedzę, którą powinien posiadać każdy człowiek uważający się za w miarę wykształconego. OGÓLNĄ wiedzę. więc jeżeli ktoś jest, za przeproszeniem, tak tępy, że nie może zdać matmy na poziomie tych 30%, to zwyczajnie na ten papierek nie zasługuje. I tyle. I w obliczu takiego czegoś to, że ktoś ma zyliard punktów z czego innego, nie ma żadnego znaczenia. Jesteś dobry/-a w jakiejś dziedzinie, ale nie posiadasz podstawowej wiedzy ogólnej. Więc nie masz matury.

Dodatkowo matura działa jako przepustka na wyższe uczelnie. Czyli już na zajmowanie się nauką na poważnie. A jak ktoś nie potrafi zdać banalnie prostej matematyki, to od wszelkiej nauki powinien trzymać się z dala. Także od tej „humanistycznej”. Wstyd by tylko przynosił.

Bo, swoją drogą, ja już rzygam tymi „humanistami”, którzy z humanizmem nie mają nic wspólnego, ale nazywają siebie tak, bo „nie lubią przedmiotów ścisłych”. To wy nie jesteście humaniści. Wy jesteście zwykłe tępaki. Ja miałem 98% z matury z matmy, i tak – to sprawia, że uważam się za prawdziwego humanistę, u mad. To w sumie smutne, bo z tego powodu klasy humanistyczne w szkołach stały się takim rynsztokiem – bo 90% ich składu stanowią ci, którzy po prostu chcą uciec od matmy. Więc jeżeli w przyszłości dalej będziemy mieli nieszczęście borykać się z publiczną, obowiązkową oświatą – to ja swoje dziecko wyślę do klasy matematycznej. Niezależnie od jego zainteresowań. Bo w klasie humanistycznej można się zmarnować, ucząc się wraz z facetami, których jedyną życiową ambicją jest tak naprawdę „żyć tak, by się nie narobić”, oraz wraz z laskami, które jedyne, co umieją robić dobrze, to nie napiszę co, żeby zachować jakiś poziom jeszcze na tym blogu.

Ale żeby nie było – nie życzę przecież źle tej panience od listu. Uniknięcie studiów pewnie jej wyjdzie na dobre, bo zmarnowałaby tam zapewne 5 lat życia. A tak, to skoro jest taka dobra, za jaką się uważa – niech napiszę tę książkę. Chętnie to zobaczę. Ale od matmy na maturze – wara.

Reklamy

Informacje emes91
Ategotojużwogóle

3 Responses to „Po co mi matematyka” – no zaraz traf mnie szlagi

  1. Kminek says:

    Zasadniczo masz rację,Autorze.Zdecydowanie osobniki nieco ułomne pod ścisłymi względami nie powinny marnować ani swojego czasu,(tym bardziej czasu innych) ani też cennego papieru.Taki wirtuoz jak ja na przykład tylko matematykę detronizuje.Ośmiesza,tworzac z niej żałosny chaos,ciąg niepotrzebnych,kalekich obliczeń zakończonych jednym wielkim gównem,czyli wynikiem.Taka matematyka nie służy nikomu i nic nie ma na celu.Szczerze też wątpię,by cokolwiek mogła rozwijać czy wzmacniać: pamięć,koncentrację czy zdolność logicznego myślenia.(co podobno udowodnione naukowo).W ogóle uważam,że żadna nauka,doskonała literatura,studia czy jakakolwiek siła nie są w stanie uczynić z głąba człowieka inteligentnego albo elokwentnego.Mogą jedynie kogoś oszlifować,coś wydobyć…ale jedynie w przypadku naturalnego potencjału.
    Ja maturę zostawię w spokoju.Potwierdzam,że da się ją zdać,kiedy się jest w dość znacznym stopniu niezdolnym.Wszystko dostaje się do ręki i kalkulator i wzory.
    Nie byłabym jednak za utożsamianiem jakiejś tam szkolnej matematyki z tą właściwą.I nie przeceniałabym inteligencji i horyzontów ludzi,którzy mają z niej piątki lub przyzwoity wynik z matury.To,że się sprawnie umie dodawać cyferki i wie,co z nimi zrobić nie czyni z nikogo rasowego ścisłowca ani też osoby na poziomie.Tak jak z czytającego lub piszącego książki (w ogóle) humanisty.Książki też są dobre,wybitne i mierne.Chyba żaden z ludzkich talentów nie rzutuje bezpośrednio na personalną umiejętność myślenia połączoną z osobowością .A dziewuszka z Wyborczej może się jeszcze okazać poczytna,jak wszystko,co przeciętne.

  2. Misiek od P-py says:

    W 100% procentach OBIEKTYWNIE trafiony wpis, serdeczne gratulacje dla autora.

  3. Matematyka to ścierwo says:

    Dziewczyna z listu ma racje. Przynajmniej ma pasje , plany a nie tak jak wy nudni ścisłowcy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: