Jenzyk jest naszom własnościom

Pojawienie się i spopularyzowanie Internetu przyniosło wśród skutków między innymi pewien szok. Jako że ludzie porozumiewają się tutaj głównie pisemnie, wyszło na jaw, że sporo ludzi ma z tym problem. Z pisemnym porozumiewaniem się. Dość „wątpliwa” ortografia stała się charakterystyczną cechą internetowych wypowiedzi, ale w ostatnich latach jest tendencja do surowego tępienia takiej „tfurczości”. Tendencja, która moim zdaniem przyjmuje czasem niewłaściwe i zbyt agresywne formy.

Żeby nie było nieporozumień – nie widzę niczego fajnego w „ortach”. Nie szukam też dla siebie usprawiedliwienia, bo go zresztą nie potrzebuję – z pisownią języka polskiego akurat nigdy nie miałem większych problemów). Uważam, że nieumiejętność poprawnego pisania do pewnego stopnia świadczy o człowieku. Wszak ortografię i interpunkcję przyswajamy głównie przez czytanie, z czego można wyciągnąć logiczny wniosek, że piszący „poprawnie inaczej” mało czyta. Co oznacza, że prawdopodobnie nie jest zbyt… mądry. I te wnioski będą trafione dla zdecydowanej większości przypadków. Bo większość może zasłaniać się dysleksją (co swoją drogą jest głupotą do kwadratu, bo dysleksja to kłopoty z czytaniem, nie z pisaniem, i teoretycznie nie ma nic wspólnego „ortami”), ale „prawdziwych” dysortografów są ułamki. Reszta jest leniwa i tyle. Dlatego robienie błędów na każdym kroku z pewnością nie powinno być pochwalane – lepiej dać takiemu delikwentowi odczuć, że w ten sposób nie zdobędzie uznania.

Taka mała dygresja – na nieszczęście, „dowolna” ortografia zaczęła się rozprzestrzeniać poza fora dyskusyjne. Kompromitujące byki na portalach informacyjnych to wcale nie taka rzadkość. Czasem zdarzają się nawet w telewizji. Ale ewidentne błędy ortograficzne to pół biedy – ja nie wspomnę o błędach bardziej subtelnych. Na przykład interpunkcja, która zwykle leży kompletnie i jest to już w zasadzie standardem. Mało kto w ogóle to zauważa, gdyż, jak zauważyłem, mało ludzi tak naprawdę zna interpunkcję. Kiedyś nawet widziałem wręcz żenujący błąd interpunkcyjny w reklamie – ale już nie pamiętam, jaki konkretnie. Pamiętam za to w TVN24 tytuł newsa „Komórki polaków”. Tak, „Komórki” dużą, „polaków” małą. Interesująca logika. Błędy interpunkcyjne zdarzają się nawet w książkach, które przecież przechodzą korekty. Zwykle jednak mam odczucie, że autor nie tyle nie zna zasad stawiania przecinków, co uparcie wdraża własne. Ale jeszcze „inty” można znieść – chyba, że przecinek akurat ma kluczowe znaczenie dla sensu zdania.

OK, więc już ustaliśmy, że jak ktoś strzeli byka, to mu pogrozić paluchem i w ogóle – wskazać, gdzie i jaki błąd, można też dorzucić uwagę w stylu „słownik nie gryzie”, w porządku. Ale jednak czasami odnoszę wrażenie, że wytykanie błędów staje się nieco zbyt… intensywne i traci swój pierwotny cel – zamiast polepszyć poziom pisowni „winowajcy”, ma na celu jedynie go zgnoić i podreperować ego atakującemu „językowemu Gestapo”. Idealny przykład takiego działania podsunął mi nasz ukochany bloger Kominek (rany, ktoś mi może powiedzieć, czemu go czytam, bo ja nie mam pojęcia). Rzeczony Kominek umieścił ostatnio u siebie wpis, na którym odpowiada na pytania zadawane przez czytelników. Oto jedno z nich:

18. Z kąd pomysł na pisanie bloga, a nie jak reszta Polski pracowanie od świtu do zmierzchu?
Jesteś debilem i wstydzę się, że mam jednego czytelnka, który nie wiem nawet jak zadać pytanie nie robiąc kompromitującego ortografa. Won z bloga.

Przykład jaskrawy i dobitny. Zamiast wytknąć czy nawet lekko wyśmiać, a potem przejść do meritum – pan Kominek wybrał opcję polegającą na zmieszaniu z błotem, kompletnie nie odnosząc się do sedna sprawy, którym było pytanie (nieco idiotyczne, co prawda, ale wszystkie tam takie były). Wiadomo, że koleś się nie popisał, ale jednak wyzywanie kogoś od debili, bo ten popełnił jeden, mały w dodatku (ponieważ, z tego, co gdzieś słyszałem, pisownia „z kąd” była kiedyś jak najbardziej poprawna – „skąd” jest sztucznym tworem komisji ds. ortografii, która dostosowała pisownię do wymowy) błąd, uważam za żałosną próbę samodowartościowania się, bo ktoś zrobił błąd, a ja nie. Opieram się tu na pojedynczym przykładzie, ale wierzcie mi, że to dość powszechne zjawisko – grupa zakompleksionych nerdów skupia się na wyszukiwaniu błędów i znęcaniu się nad językowymi zbrodniarzami, jednocześnie ignorując kwestię merytoryczną ich wypowiedzi. Nje tendy droga.

Abstrahując od błędów – inną sprawą jest działalność językowego gestapo, która polega nie tylko na wyłapywaniu byków, ale także tępienie wszelkich zapożyczeń i sformułowań w ich ocenie niestosownych, bo zbyt „niepolskich”. „Apdejtować”, „hejcić”, „luknąć” – lepiej być ostrożnym, używając takich sformułowań, bo możemy się narazić jakiemuś puryście. Tego już nie rozumiem kompletnie. Istnienie jakichś państwowych urzędów ds. języka polskiego, które arbitralnie ustalają sobie, jak ma wyglądać nasz język, jeszcze mogę przełknąć ze względu na to, że w dzisiejszym świecie globalizacji i ze względu na potrzeby administracji jednak lepiej, gdy jasne i wszędzie te same reguły są ogólnie obowiązujące. Ale należy zrozumieć, że język podlega ewolucji niemal tak samo jak gatunki – i dlatego należy pozwolić na pewną elastyczność. Gdyby w X wieku wszyscy byli takimi purystami, to dziś mówilibyśmy X-wieczną polszczyzną. Na polski w przeciągu stuleci ogromne piętno odcisnęło wiele języków – francuski, rosyjski, łacina. A dzisiaj jest to angielski – i nie wiem, jaki jest sens walczyć z tym zjawiskiem. Język musi się rozwijać. Dlatego nie dajmy się wszelkim narzekaczom, którzy nie pozwolą na najmniejsze odstępstwo od ich ukochanych reguł, nawet uzasadnione.

Reklamy

Informacje emes91
Ategotojużwogóle

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: