JEEEEEEE OSAMA IBN LADEN NIE ŻYJE!

Nareszcie będę mógł poczuć się bezpiecznie! Przez ostatnią dekadę nie zmrużyłem oka, bo wiedziałem, że ON gdzieś tam się czai!

Oczywiście, to taki żarcik, z okazji takiej, że różne media próbują z tego zrobić zdarzenie, które ma jakikolwiek wpływ na nasze życie. W TVN24 ponoć naprawdę powiedzieli, że „od tej chwili możecie Państwo spać spokojnie”. No dzięki, kurwa, już nie muszę spać z mamą.

Zabicie człowieka, o którym nie słyszano w zasadzie kompletnie nic od paru ładnych lat i który, jeżeli nie umarł na nerki w 2002 roku (jak to głoszą niektóre teorie), zajmował się głównie zabawą w chowanego (niestety, nie udało mu się pobić światowego rekordu – 11 lat, 2 miesiące, 26 dni, 9 godzin, 3 minuty i 27 sekund). I raczej nie był aż takim geniuszem, by nie dało się go zastąpić i Al-Kaida się rozpadnie. Więc na dobrą sprawę – zabicie jakiegoś człowieka odpowiedzialnego (rzekomo, hehe) za zbrodnię sprzed 10 lat nie ma znaczenia.

Za to możemy sobie z tej okazji poobserwować cyrk w telewizorniach. Takie sytuacje coraz bardziej mnie utwierdzają w przekonaniu, że dzisiejsze media to farsa. Jakieś dziennikarzyny zdążyły już nawet z dumą upublicznić zdjęcie martwego ibn Ladena, które zaraz potem okazało się być fotomontażem – i to żenującej jakości:

Ja rozumiem, że takie czasy, teraz wszyscy są łakomi na sensację – ale jakieś resztki klasy wypadałoby zachować. Są to jednak płonne nadzieje, bo współczesny dziennikarz nie jest ani klasowy, ani wykształcony. To zwykle jakaś pannica po studiach, która generalnie nie rozumie tego, co się do niej mówi, ale wie, co trzeba wyciąć, by wyszło „ciekawie”. I tak przez najbliższe dni będziemy pewnie uparcie karmieni tym njusem, jakby to było najważniejsze wydarzenie w naszym życiu. W końcu jesteśmy bezpieczni!

A podchodząc do tego bardziej poważnie – trochę mi to wszystko śmierdzi. Osama ibn Laden od lat był jedynie pretekstem służącym do usprawiedliwiania wielu różnych działań USA i jej armii. Nie liczyło się już w zasadzie to, czy on żyje, czy nie – ważne, że mógł żyć, dlatego nie możemy jeszcze wycofać wojsk, proszę państwa. Jednakże ta sztuka miała już za dużo aktów – a wymagała jakiegoś rozwiązania. I oto mamy deus ex machina – w postaci Obamy, który ni stąd, ni zowąd ogłasza, że przeprowadzili operację i ibn Laden kopnął w kalendarz. Eee, jakieś oficjalne zdjęcia? Nie ma. To może ciało? Eeee, pochowaliśmy je w morzu. Nic to, że to wbrew muzułmańskiej tradycji, nie zadawajcie pytań.

Jakoś to wszystko podejrzane – czemu, skoro mieli lokalizację Osamy, po prostu nie otoczyli go paroma dywizjami i nie powzięli żywcem? W sensie, teoretycznie jeżeli naprawdę tam był, to pewnie w trakcie akcji popełniłby samobójstwo – ale co szkodziło spróbować? Coś wątpię, by rząd USA z własnej woli zrezygnował z takiej okazji do polepszenia sobie notowań poprzez zrobienie pokazowego procesu „najgroźniejszemu terroryście wszech czasów” – tak, jak pochwycili i zrobili proces Saddamowi Husseinowi. Nie jestem może ekspertem militarnym, ale nie wydaje mi się, by takie zadanie przerastało amerykańskich komandosów.

Zresztą – to tak naprawdę nieważne, czy Osama zginął dzisiaj, czy parę lat temu. I tak był on duchem – istniał on tylko w niepotwierdzonych nagraniach publikowanych w Al-Jazeerze. Przynajmniej nie będą nas już nim męczyć – ani Amerykanie nie będą mogli się tłumaczyć koniecznością jego pochwycenia. Byle sobie tylko nie znaleźli innego pretekstu.

Reklamy

Informacje emes91
Ategotojużwogóle

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: