Wszechobecny i niewidzialny „wróg”

W roku 1955 w USA dwaj dziennikarze – o nazwiskach Baddeley i Maverick – przeprowadzili w swoim rodzinnym, niewielkim miasteczku swego rodzaju eksperyment quasi-psychologiczny. Postanowili oni otóż przeprowadzić uroczyste obchody dwudziestej rocznicy śmierci pewnego znanego i szanowanego obywatela tegoż miasta. Przygotowali wiele atrakcji, jakie miały czekać każdego mieszkańca. Wśród nich był m. in. film, przedstawiający żywot owego nieboszczyka, wraz z nagraniem z jego pogrzebu. Niby wszystko w porządku – poza jednym szczegółem. Owy „szanowany obywatel” był fikcyjny. Kompletnie wymyślony. Para dziennikarzy sprawdzała, czy którykolwiek z miejscowych zauważy oszustwo lub przynajmniej wyrazi swe podejrzenia z powodu tego, że on sam nigdy o kimś takim nie słyszał. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Co więcej, co starsi ludzie „przypominali” sobie pogrzeb, którego nie było (w filmie przedstawiony był oczywiście pogrzeb kogoś innego w kompletnie innym miejscu), a niektórzy nawet samego „bohatera” i sceny z jego udziałem. Ludzie zupełnie bezproblemowo przyswoili sobie podaną im, całkowicie fałszywą informację. Na tę sfabrykowaną informację można było się potem spokojnie powoływać, odwoływać, przywoływać i ogólnie wykorzystywać – bo wystarczyło, że była ona realna w świadomości ludzi. Dwaj eksperymentatorzy jednak oczywiście zdemaskowali całą sprawę, zanim zrobił to ktokolwiek inny.

Manipulacja – jest to bardzo groźna broń w rękach tego, kto potrafi i ma odwagę się nią posługiwać. Gdy dodatkowo ma odpowiednie zaplecze i możliwości – wydaje się, że nie ma przed nią żadnej obrony. Przecież nikt się nie trudzi, by sprawdzać prawdziwość każdej wiadomości podanej przez jakieś medium. Teoretycznie więc mają one możliwość wprowadzenia bez problemu w błąd milionów ludzi. Co prawda w większej skali zawsze znajdzie się ktoś, kto wykryje oszustwo – ale jeśli ma się w ręku dostatecznie duże środki, można ich zagłuszyć, nazwać „oszołomami”, tych od „spiskowej teorii dziejów”. Na manipulację szczególnie podatny wydaje się być Internet – co pokazuje np. sprawa Henryka Batuty. Manipulacja może kryć się wszędzie – a ciężko się bronić przed czymś, o czego istnienia z założenia nie mamy pojęcia.

Na przykład tutaj – historia przytoczona na początku tego wpisu jest kompletnie zmyślona przeze mnie. Co do joty. No, jedyne „odniesienie” do rzeczywistości to to, że istnieje psycholog nazwiskiem Baddeley – ale nie prowadził on jeszcze działalności naukowej w latach ’50, z tego co wiem. Z ręką na sercu – czy ktokolwiek wykrył tę moją manipulację (którą była historia o manipulacji – więc jakby metamanipulacja :))? Czy ktoś zadał sobie trud poszukania w Google jakichś szerszych informacji? Czy może jednak wszyscy bezkrytycznie uwierzyli w moją szczerość i dobre intencje? No właśnie. Przy czym należy zaznaczyć, że w zasadzie od razu Was „odkłamałem” – czyli moje małe oszustwo nie zdążyło rozwinąć skrzydeł w Waszych mózgach. W najbliższych tygodniach jeszcze byście pamiętali, że tę historię przeczytaliście na jakimś blogu – i w związku z tym moglibyście być bardziej sceptyczni do niej nastawieni. Ale już za 5 lat prawdopodobnie byście pamiętali samą historię – bez źródła. A jako że natura nie znosi próżni, prawdopodobnie wymyślilibyście sobie to źródło – że przeczytaliście w jakiejś książce czy zobaczyliście w programie. A wtedy już naprawdę ciężko by Wam było samemu z siebie podważyć wiarygodność tej mistyfikacji.

Z drugiej strony – nieco zapewne demonizuję zjawisko, które przecież jest powszechne i naturalne. Manipulują wszyscy i wszędzie. Na rozmowie kwalifikacyjnej opisujemy sukcesy, pomijamy porażki – manipulacja. Podczas randki nie wspominamy, że zdradziliśmy kiedyś dziewczynę – manipulacja. To całkowicie zwyczajne narzędzie polepszania swojego wizerunku i/lub osiągania określonych celów poprzez wpływanie na innych ludzi. Jego istnienie wydaje się być koniecznością z racji naszej natury – o naszym poznaniu świata decydują w bardzo dużej mierze doświadczenia i przekazy innych ludzi. Poleganie wyłącznie na sobie jest niepraktyczną cechą z ewolucyjnego punktu widzenia.

Jednakże wydaje się, że natura nie przewidziała, iż staniemy się na tyle inteligentni, by z premedytacją i w niecnych celach wykorzystywać nasze ewolucyjne słabości. Myślę, że gdy mówimy o manipulacji, możemy nazwać siebie jej „ofiarami”. Codziennie dajemy się oszukiwać – w mediach, w polityce, w reklamie. Dlatego, choć z jednej strony nie należy popadać w paranoję – uważajmy. Dobrym rozwiązaniem jest przyjmowanie postawy z góry sceptycznej. Nie bać się wątpić, kwestionować, nie wierzyć – nawet jeśli ten pan w telewizorze jest przecież tak bardzo „mądrzejszy” od nas. Warto poświęcić trochę czasu na dokładne sprawdzenie tego czy owego – nie przyjmować niczego bezrefleksyjnie i nie traktować każdego, podanego nam twierdzenia, jako pewnik. Bo żyjemy w niebezpiecznych czasach. Ktoś kiedyś powiedział, że postępujący rozwój psychologii i socjologii pozwoli na niemal nieograniczone manipulowanie masami przez pewne „grupy”, które zapewne nie będą mieć oporu, by czerpać z tego korzyści. Sprawa więc wydaje się beznadziejna – raz zagrzebani w bagnie demokracji, ciężko będzie się zeń wygrzebać. Pozostaje więc tylko mieć nadzieję na to, że w ostateczności coraz więcej osób będzie bardziej świadoma swej podatności na kłamstwa i oszustwa – a nie na odwrót.

Jakby kogoś to interesowało – tekst zainspirowany tym wykopem: http://www.wykop.pl/link/698339/manipuluje-nami-rodzina-znajomi-koledzy-z-pracy-autorzy-reklam-i-politycy/

Reklamy

Informacje emes91
Ategotojużwogóle

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: