Wartość współczesnego wykształcenia

Oglądałem swego razu dyskusję z profesorem Bogusławem Wolniewiczem w jakimś programie. Nie pamiętam jakim, nie pamiętam kiedy i o co tam dokładnie chodziło. Dyskusja, zdaje się, była na różne tematy, ale pamiętam fragment, gdy rozmawiano o edukacji w Polsce. Pan Wolniewicz ogólnie ubolewał nad żałosnym poziomem szkolnictwa wyższego – wskazując za główną przyczynę jedną, prostą cechę. Egalitarność.

Jeszcze nie byłem wtedy mocno ukształtowany w poglądach, dlatego ta myśl była dla mnie odkryciem. Edukacja to jest coś, czego stan obserwujemy i obserwowaliśmy my wszyscy, ponieważ „doświadczyliśmy” jej na własnej skórze. 12 lat „standardowej” edukacji, teraz pierwszy rok studiów i nic się nie zmienia. Cały czas wokół siebie widziałem ludzi, wobec których odnosiłem usilne wrażenie, że nie powinno ich tutaj być. Że ich „nauka” jest kompletnie płonna i bezcelowa. Po co znajomość wzoru na deltę komuś, kogo życiową ambicją jest dobrze się zabawić, dobrze wypić i mieć spokój od umysłowych wyzwań? Cały czas widziałem, jak ludzi, którzy są o krok od poprawczaka, na siłę przepycha się przez kolejne klasy, czyniąc farsę z samego terminu „promocja”. W ogóle dało się „nie zdać” w podstawówce i gimnazjum? Powinni za to jakieś nagrody przyznawać. W liceum to już się zdarzało, ale i tak o wiele za rzadko. Brak jakiegokolwiek różnicowania – ludzie naprawdę inteligentni lub przynajmniej pilni uczyli się obok meneli i w oczach „systemu” obaj byli tyle samo warci.

Wyhodowano w nas przekonanie, że każdy musi mieć określony poziom wiedzy. Że to wstyd nie znać daty odsieczy wiedeńskiej lub definicji logarytmu. Na fali są programy, które wyśmiewają niewiedzę przypadkowych ludzi (vide MaturaToBzdura.tv). Jedni widzą w tym dowód na głupotę ludzi – ja widzę w tym nieuchronność pewnych procesów. Zmierzmy się z jednym, prostym faktem – miażdżąca większość wiedzy, której uczą w szkołach, przeciętnemu człowiekowi może się przydać jedynie w teleturniejach i przy rozwiązywaniu krzyżówek. Czy jest sensowne oczekiwać od kogoś, że będzie pamiętał rzeczy, które ani go nie interesują, ani nie są dlań użyteczne? Czy spawacz musi potrafić wymienić w kolejności planety Układu Słonecznego? Czy historyk powinien umieć wyznaczyć miejsca zerowe funkcji hiperbolicznej? Oczywiście, że znajomość takich rzeczy w pewnym stopniu świadczy o jego oczytaniu i inteligencji – ale do życia codziennego jest to kompletnie niepotrzebne. Wniosek z tego prosty – dla 90% ludzi 90% czasu spędzonego w szkole jest zmarnowane.

Może warto się zastanowić, czy obowiązkowa edukacja jest w ogóle zasadna. Osobiście uważam, że powinna być nie tylko nieobowiązkowa (podstawowej wiedzy mogą dostarczyć rodzice), ale również niepubliczna w całości. Ale ja w końcu jestem radykalny i w ogóle dziwny – wierzę w jakieś bożki w stylu „Niewidzialna Ręka Rynku” i inne takie. Z pewnością obowiązkowa nauka do 18. roku życia jest zmarnowaniem wielu lat dla wielu osób, które mogłyby wykorzystać ten czas w sposób o wiele bardziej dla siebie utylitarny. Dzisiaj zawody w stylu spawacz czy stolarz są doskonale płatne ze względu na to, że wszystkim się ubrdało, że muszą koniecznie skończyć wszystkie szkoły – a po czymś takim taka praca uwłacza ich rozdmuchanej godności. Wszelkie, socjalistyczne przymusy tego rodzaju zaburzają naturalną równowagę.

Inna sprawa, że zgodnie z ideą demokracji, Lud rządzi, a więc Lud powinien mieć wiedzę o świecie. Szkoda tylko, że to nie działa, co pokazują różne MaturytoBzdury – bo i zresztą czemu miałoby działać? Lud nadal nie ma poczucia, że znajomość nazw stolic europejskich jest dla niego w jakikolwiek sposób wartościowa – i słusznie. No ale to niejako nie mój problem, bo nie jestem demokratą. Gdy się odbierze motłochowi wszelkie wpływy, wszystko wróci do normy – i mogą oni bezkarnie wierzyć, że Słońce kręci się wokół Ziemi. I nikomu to nie szkodzi. Naukę zostawmy wybranym.

Powróćmy jednak do tego, od czego poniekąd zacząłem ten wpis – do szkolnictwa wyższego. Tego z kolei ja sam „doświadczam” na tę chwilę, ale i tak najwięcej o stanie studiów mówią ich absolwenci. „Po owocach ich poznacie” – jeszcze przed wojną posiadanie dyplomu miało znaczenie, a obecnie? Najprostsze prawo ekonomii głosi, że wartość jest odwrotnie proporcjonalna do powszechności. Dziś studia są naturalnym przedłużeniem liceum – i przez to jest na takim samym poziomie jak liceum. Problemy leży w tym, że proporcja 90-10 obowiązuje niezależnie od ilości populacji – więc jeśli na studia idzie, dajmy na to, 70%, to 60% nie wynosi ze studiów niczego przydatnego, a 10% marnuje czas, bo poziom dostosowany jest do najsłabszych – wszak mają oni w interesie by byli i płacili. Studia kiedyś były elitarne – były przeznaczone dla tego ułamka, która była miała dostatecznie dużo inteligencji i chęci, by poświęcić się nauce. Dziś wszyscy koniecznie wysyłają swe dzieciaki na studia – bo „wykształcenie to podstawa”. Szkoda tylko, że nikt już nie patrzy na papierki z uczelni, skoro są z reguły nic niewarte i o niczym nie świadczą. „Idiota z dyplomem to taki sam idiota, jak bez dyplomu – tylko z pretensjami”.

Całkowite urynkowienie tego oczywiście rozwiązałoby problem, choć prawdopodobnie odbywałoby się to w bólach – bo moda na wysyłanie na siłę na uniwerek będzie trwać. Większość uczelni będzie przyjmowała jak leci, licząc na pieniądze z czesnych. Dla tych jednak bardziej ogarniętych powstaną studia elitarne, których dyplom będzie wiarygodnym poświadczeniem wiedzy. Po jakimś czasie te „plebejskie” uczelnie stracą rację bytu – bo pracodawcy będą wiedzieć, że ich ukończenie nie sprawia większych trudności i jest w istocie bezwartościowe.

Możemy ewentualnie zostawić, jak jest i nadal narzekać na coraz bardziej spadający poziom edukacji.

Reklamy

Informacje emes91
Ategotojużwogóle

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: