„Kocham zwierzęta i dlatego lubię je zabijać”

Z czego to cytat?

Ostatnio odnoszę usilne wrażenie, że niektórzy ludzie kochają za bardzo. I nie, nie mam na myśli tego, co myślicie, że mam na myśli. Po prostu bardzo modne jest kochanie zwierzątek. Bronienie zwierzątek. Ratowanie zwierzątek. Nie jem mięsa, bo zwierzątka cierpią. Nie noszę futer, bo zwierzątka cierpią. Nakłaniam wszystkich do pomocy w jakichś ruchach obrony zwierząt.

Kurwa mać. Mało na tym świecie problemów, by zajmować się jakimiś jebanymi zwierzętami?
Noooo no no, tooo jest przesada. To idzie do śmieci. Wywalamy tę planszę. Nie ma kurwa tej planszy.[przyp.- właściciel blogu]

Jakiś czas temu miało miejsce przestępstwo – grupa pijanych kolesi zabiła psa, przywiązując go do zderzaka samochodu. Z racji wyjątkowej brutalności tego postępku i jego nagłośnienia przez media, stał się on ostatnimi dniami cause célèbre w naszym kraju. I nastąpiła istna erupcja oburzenia, reakcyj i opinii w stylu: „Ja to bym tych skurwieli obdarł ze skóry i na głębokim oleju usmażył”. Gmin w natarciu.

Żeby było jasne – sam jestem za jak najsurowszym ukaraniu tych ludzi, jak i popieram również postulat zaostrzenia kar za znęcanie się nad zwierzętami. Robię to jednak ze zgoła innych powodów niż większość jazgoczących, którzy plują swym jadem, by zademonstrować wszystkim, jacy to są wrażliwi na los zwierząt. Bo, wbrew temu, co sądzą co poniektórzy, zwierzę to nie jest istota równa człowiekowi.

Mam cię zabić za te słowa? Mam? No to przestań. Ludzie to zwierzęta, bo chyba kurwa nie kwiaty. Koleś serio dziwny.

To istota niższa i mniej wartościowa (zakładając, że sam człowiek jest w ogóle coś warty). Zabójstwo zwierzęcia to nie to samo, co zabójstwo człowieka – i nie powinno być tak samo karane. A co do często stosowanego argumentu ad misericordiam – zwierzę na pewno nie odczuwa bólu na takim „poziomie”, jak my. Wszak ból i tak jest tylko i wyłącznie wytworem naszego układu nerwowego – który chyba jest mniej rozwinięty u zwierząt, że nie wspomnę o wpływie świadomości i samoświadomości, którą posiada tylko część zwierzaków.

Nie twierdzę oczywiście, że w takim układzie znęcanie się i zabijanie zwierząt jest dopuszczalne. Ja tam osobiście lubię zwierzęta – bardziej niż lubię większość ludzi. Przynajmniej nie udają mądrzejszych, niż są. A zaostrzenie kar postuluję z powodów stricte praktycznych – otóż trzeba jednak mieć mimo wszystko coś nie tak pod kopułą, by znęcać się nad istotą żywą w taki sposób. Dlatego te kary stanowiłyby całkiem niezły odsiew patoli z społeczeństwa.

A od strony moralnej – wali mnie to. Skatowany pies obchodzi mnie o wiele mniej niż głodujący Murzynek z Afryki – a wiedzcie, że mam w dupie tego Murzynka.
Słuchaj, to też trzeba wypierdolić, bo wiesz, kto się może do dupska dobrać. Wyjeb to i wstaw baner Grimpisu.
Nie rozumiem ludzi (a może raczej – trudno mi ich nie brać za hipokrytów), którzy poświęcają krocie swego czasu na walkę z przemocą skierowaną przeciw zwierzętom, jakby nie zauważając, że równie tyle przemocy skierowana jest przeciw ludziom, a w ogóle i tak otaczają nas setki ważniejszych problemów. Rozumiem, jak ktoś daje upust swojej wrażliwości, ale niech nie czyni ze swojej aktywności nie wiadomo jak pięknej i pożytecznej idei. Faktem jest, że człowiek rządzi tą planetą, podporządkowujemy sobie florę i faunę – i to jest słuszne. Niektórzy chyba nie zdają sobie sprawy, ile cierpienia człowiek sprawił zwierzątkom, by być na tej pozycji, co jest (i ile cierpienia te zwierzątka sprawiły zwierzątkom niższym w hierarchii). Natura, kurwa.

Ten pan się kłania

Nie ma co cofać ludzkość do ery kamienia łupanego (ach nie, przecież wtedy polowali na biedne mamuty). Wykorzystując zwierzęta, uzyskaliśmy rzeczy, bez których nie wyobrażamy sobie życia, dzięki eksperymentom na zwierzętach (nierzadko brutalnych) dokonaliśmy wielu odkryć i ocaliliśmy wiele istnień ludzkich. Opowiadanie się przeciwko temu to głupota.

No dobra, ale miało być o patolach. Jeszcze jedna sprawa, swego czasu również bardzo głośna…

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,8872992,_Kto_jest_wiekszym_hardkorem__kot_czy_kotobojca__.html

Bez filmu, bo trudno go znaleźć, zresztą niepotrzebny, bo wystarczy opis. Ktoś na YT wrzucił filmik, na którym małe dziecko znęcało się nad kotem. Po dochodzeniu policja stwierdziła, że autorem filmu jest 15-latek. Chyba łatwo można się domyśleć, czego domagał się plebs.

LINCZ, KURWA!

Ekhm… rozumiem, że komuś Złość i Wielkie Oburzenie, a także Potrzeba Zademonstrowania Wszystkim Swojego Człowieczeństwa i Wrażliwości Na Krzywdę Innych Istot może przesłonić oczy, ale przypominam o wieku sprawców – dzieciak na oko 3 lata, pan kamerowy 15 lat (czyli jeszcze głupszy). Naprawdę, lepiej najpierw się zastanowić, co się samemu robiło w takim wieku. Ten kot nie jest wart niszczenia życia jakimś głupim dzieciaczkom. W pierwszej kolejności powinno się oczywiście ukarać rodziców, którzy wzięli się do czegoś, z czym chujowo sobie radzą. A oni już odpowiednio powinni zająć się sprawą ukarania dzieciaczków, gdy już wrócą z rozprawy sądowej.

Heh, tak w ogóle aż się przypomina piosenka Kaczmarskiego…

Właśnie, jak wiele zawdzięcza ludzkość męce kota, jak i wielu innych stworzeń. Nie dajmy się zwariować.

Aaa, jeszcze jedno – wegetarianie. Tego to już pojąć się nie da. W sensie okej, rozumiem tych, którzy mają psychiczną blokadę przed jedzeniem czegoś, co kiedyś hasało po polach. Każdy ma jakieś słabości. Ale już dorabianie do tego jakiejś ideologii i przekonywanie do tej głupoty jeszcze innych… A już najlepsze, kiedy stosują wegetarianizm wybiórczy – np. protestują przeciw kierowaniu koni do rzeźni. Jakby koń to było coś lepszego od krowy czy świni. No tak, przecież koniki są takie ładne i można na nich jeździć, a świnia śmierdzi i sra pod siebie, jak takie coś można lubić.

Oto lista rzeczy, które się produkuje przy użyciu surowca pozyskanego z krowy. Jeśli jesteś wegetarianinem, to albo rezygnujesz z nich wszystkich, albo jesteś hipokrytą.

P.S. Jak pewnie zauważyliście, mój wspaniały wpis został w niektórych miejscach zakłócony przez jakieś idiotyczne wstawki. Są to uwagi Mojego Drogiego Kolegi (na blogu ma nick „schetyna”, haha, jak on to kurwa wymyślił), który będzie mi pomagał w tworzeniu bloga. W sensie, na pewno nie, ale dałem mu jakieś uprawnienia, może będzie zabawnie. Jego teksty są innym kolorem, więc możecie łatwo i szybko zobaczyć, które fragmenty wpisu możecie zignorować.

Reklamy

Informacje emes91
Ategotojużwogóle

3 Responses to „Kocham zwierzęta i dlatego lubię je zabijać”

  1. Vera says:

    Trafiłam tutaj przy okazji creepypasty i już miałam skrobnąć coś o intelekcie, ale rzucił mi się w oczy kolejny w szeregu topic, czyli powyższe swawole intelektualne nt. ogólnie pojętej etyki.

    Tak się składa, że człowiek w rozwoju stoi wyżej niż inne zwierzęta (bo człowiek to zwierzę, a jakże, chyba o tym wiesz…) i dlatego właśnie, że posiadł (co niektórzy – wątpliwe co prawda) coś takiego, jak świadomość siebie i otoczenia, został niejako przez naturę zobligowany do respektowania życia, czy to życie innego człowieka, czy szczura. Bzdurne? Być może, kiedy spojrzeć na to z punktu widzenia przeciętnego, średnio wykształconego internetowego hejtera, który, na wieść o kolejnej kampanii przeciwko okrucieństwu wobec zwierząt, czuje się wywołany do tablicy (sic!) i w obowiązku, aby tę „durną miernotę trawożerców” sprowadzić z powrotem do parteru (epitetami udowodnić, że ich miejsce na Ziemi jest co najmniej zbędne).
    Gdyby nie poczuł się, jak przysłowiowe nożyce, osobiście dotknięty „wydumaną zieloną ideologią”, dalej pałaszowałby soczyste steki, wątrobianki i salami. Problem jednak – bo mianem problemu można określić rozmiar zjawiska dla samych mięsożerców – w tym, iż nieuświadomione oburzenie, czy wręcz agresja słowna mają źródło w utajonym poczuciu, że coś w tym świecie nie gra i tak na dobrą sprawę lepiej włączyć się do ogólnoświatowej dyskusji niż przejść obok.

    A co w tym świecie nie gra?
    Ty twierdzisz, że „dorabiają ideologie” ci wszyscy, którym nieobojętny taki czy inny zwierz, ja mogę stwierdzić, że Ty dorabiasz ideologie do biedy w Afryce, bo po co jej pomagać, skoro jest wiele innych, bardziej (uwaga!) ważnych problemów, rozdzierających nasze serca i umysły…?! To po pierwsze.
    Po drugie zastanówmy się, co jest ideologią. Ty twierdzisz, że jest nią nagłaśnianie i piętnowanie przejawów nieuzasadnionej przemocy wobec zwierząt innych niż człowiek, bo nie brak i tutaj, na lokalnym podwórku, dylematów życiowych.
    Ja twierdzę, że ideologią, dobraną specjalnie na potrzeby rytuału jest np. ubijanie psa w Chinach: w organizmie zwierzęta w ten sposób na moment przed śmiercią krew krąży nadzwyczaj intensywnie, co wpływa na jakość serwowanego z tegoż psa mięsa. Tak więc pies w Chinach, czy to rasowy, czy podwórkowy kundel, jest preparowany, przyrządzany jeszcze za życia. Skórowanie mile widziane.

    Zapytasz – a co mnie to, do k. nędzy!? A no tyle akurat może to nas, Europejczyków obchodzić, że podczas międzynarodowych negocjacji członkowie delegacji państwa europejskiego, zasięgnąwszy informacji o kulturze regionu, nie powinni mieć złudzeń co do celów strategicznych Państwa Środka. Dopiero świadomość pewnych niuansów kulturowych daje pełne wyobrażenie i możliwość zrozumienia tego, co jest dla danego kraju ważne – w tym konkretnym przypadku dla Europejczyka niezrozumiała wartość kolektywu kosztem jednostki znajduje potwierdzenia w historii Chin oraz Tybetu, o którego prawa tak zagorzale walczą obrońcy praw …ludzi, z kolei.

    Mogłoby Cię to wszystko g. obchodzić, bo żyjesz sobie dostatnio, stabilnie w kraju w środku Europy, obwarowany prawem i przywilejami, ale fakt korzystania przez Ciebie z Internetu do wyrażania własnych myśli zakazuje mi podejrzewać Cię o totalną ignorancję i chęć wyizolowania się w świecie.

    A więc kończąc, chciałam jedno podkreślić – dopóki człowiek jako zwierzę wyprzedzające umysłem, potencjałem podporządkowywać sobie będzie planetę (czy to słuszne – polemizowałabym), dopóty w jego własnym interesie jest zabezpieczenie względnej równowagi naturalnej oraz nieustanne wdrażanie wszelkiego rodzaju wartości wypracowanych „w drodze ewolucji” celem urzeczywistniania podstawowej idei gatunku ludzkiego – że faktycznie jesteśmy warci tego, by stać na szczycie.

    • emes91 says:

      >człowiek (…) posiadł (co niektórzy – wątpliwe co prawda) coś takiego, jak świadomość siebie i otoczenia, został niejako przez naturę zobligowany do respektowania życia, czy to życie innego człowieka, czy szczura.

      Przecież to jest arbitralny sąd, w dodatku skrajnie wręcz romantyczny i którego uzasadnienia nie widzę. Nie wiem, w jaki sposób natura „obliguje” do respektowania życia, ale najwyraźniej robi to kiepsko, bo w zasadzie większość historii człowieka, jak i innych drapieżników, to wzajemne zabijanie się. „Świętość życia” to wygodny postulat będący efektem rozwoju kultury (nie natury!), dobry do głoszenia w okresach spokoju, a który wszyscy rzucają w kąt, gdy przychodzi czas na siłowanie się i powrót do „tradycyjnych” mechanizmów rządzących światem. Nie różnimy się pod tym względem zbytnio od zwierząt, które respektu do życia to z reguły nie mają żadnego.

      >nieuświadomione oburzenie, czy wręcz agresja słowna mają źródło w utajonym poczuciu, że coś w tym świecie nie gra i tak na dobrą sprawę lepiej włączyć się do ogólnoświatowej dyskusji niż przejść obok.

      Aż poczułem zapach cygara palonego przez Zygmunta Freuda.

      >Ty dorabiasz ideologie do biedy w Afryce, bo po co jej pomagać, skoro jest wiele innych, bardziej (uwaga!) ważnych problemów, rozdzierających nasze serca i umysły…?

      Tak szczerze, to ja uważam, że Afryka powinna sobie sama pomóc. To był tylko pierwszy lepszy przykład problemu dla mnie ważniejszego od cierpienia zwierząt.

      >żyjesz sobie dostatnio, stabilnie w kraju w środku Europy, obwarowany prawem i przywilejami

      No nie wiem, nie wiem…

      >A więc kończąc, chciałam jedno podkreślić – dopóki człowiek jako zwierzę wyprzedzające umysłem, potencjałem podporządkowywać sobie będzie planetę (czy to słuszne – polemizowałabym), dopóty w jego własnym interesie jest zabezpieczenie względnej równowagi naturalnej oraz nieustanne wdrażanie wszelkiego rodzaju wartości wypracowanych “w drodze ewolucji” celem urzeczywistniania podstawowej idei gatunku ludzkiego – że faktycznie jesteśmy warci tego, by stać na szczycie.

      To jest słuszne – nie postuluję wszak, żeby wszystkie zwierzaki przetrzebić co do nogi i zeżreć. Tym niemniej, nasza cywilizacja jest zbudowana na eksploatowaniu m. in. fauny. W zasadzie cały mój wywód był niepotrzebny, bo sam przykład tej krowy podany na końcu pokazuje dobitnie, że wegeterianizm jest hipokryzją, o ile nie rezygnuje się ze wszystkich produktów, do wytworzenia których potrzebna jest śmierć zwierząt – a takiego wegana nigdy nie spotkałem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: