Fallout: Nowe Vegas

Na tym blogu będą umieszczane co jakiś czas „recenzje” gier – jak jakąś przejdę i będzie mi się chciało napisać. Jak wie każdy nie-ograniczony umysłowo człowiek, gry to świetne medium, które wpisuje się już w kulturę i które za 15 lat będzie się bez zastanowienia traktować na równi z książkami i filmami. Oczywiście, to nie jakieś nudne gry-online.pl, nie będzie tu recenzyj w ścisłym tego słowa znaczeniu, tylko zbiór moich opinii i przemyśleń – pisane chaotycznie i nieuporządkowanie zapewne, ale i tak nikt tego nie czyta, więc kogo to obchodzi.

Nowego Fallouta skończyłem niedawno, ale przechodziłem go długo z dwóch powodów:

1. Zepsuł mi się komputer

2. Bo to długa gra jest

A konkretnie 70 godzin – tyle dokładnie mi zajęło dosyć staranne przejście, z questami pobocznymi i przeszukiwaniem lokacji. Jeśli więc czujecie się rozczarowani długością gier typu Call of Duty, to Fallout jest dla was. Chyba że nie chcecie.

Jest to dziecko nowej mody na rynku gier komputerowych (obok DLC, niech je trąd stoczy), a mianowicie wydawanie w zasadzie nowych części gry (bo długością dorównują lub przewyższają podstawki) na starym silniku i w zasadzie bez zmian w samym gameplayu – głównymi przykładami tego procederu są Call of Duty: Black Ops i Assassin’s Creed: Brotherhood. Jak widać, obok tendencji dodawania do tytułu oryginalnego jakiegoś śmiesznego podtytułu po dwukropku (co jest w zasadzie przypadłością wszelkich dodatków, ale mniejsza), cechą tych tytułów jest to, że sprzedają się równie dobrze, co podstawowe wersje – wygląda to więc na taktykę skuteczną. Można się zastanowić, jakie to ma efekty dla samych gier – otóż rewolucji raczej się nie można spodziewać, w zasadzie ewolucji też nie – co najwyżej jakieś drobne zmiany w gameplayu i nowe menu, żeby nam nie było smutno. Otrzymujemy więc w zasadzie możliwość przejścia drugi raz tej samej gry, co, jak rozumiem, ma nasycić nasz głód przed właściwym sequelem (który też pewnie nie będzie się zbytnio różnił – ogólnie nie podoba mi się kierunek, w którym zmierzają gry, ale to temat na osobny wpis). W zasadzie nie ma co narzekać – jeżeli gra była dobra, to ważne, by jej nie zepsuli.

A powiem od razu, że Fallouta nie zepsuli (czego można było się domyślać, bo jak można wytrzymać 70 godzin przy kiepskiej grze). Co prawda Fallouta 3 można było nazwać co najwyżej przeciętnym, więc nie wiem, czy to osiągnięcie na miarę Nobla – ale tendencja jest właściwa. Przede wszystkim – fabularnie jest o wieeele lepiej. Gdy 2 lata temu seria Fallout powstawała z martwych poprzez część trzecią, wszyscy mieli wielkie oczekiwania co do zachowania klimatu pierwszych dwóch falałtów – jednocześnie przeczuwając, że nie zostaną one spełnione. Klasyczny Fallout miał bardzo specyficzny charakter – unikalna mieszanka groteski, czarnego humoru i zarazem bezdusznej brutalności w ukazaniu postnuklearnego świata. Ta gra poruszała niebagatelne kwestie i problemy natury moralnej, etycznej i jakiej tam jeszcze, a zarazem była autoironiczna, sama siebie traktowała z przymrużeniem oka – twórcy jakby nam mówili z uśmiechem: „To wszystko to nie jest naprawdę”. Gra, przy której można było się zadumać, jak i się pośmiać. No i kiedy się tak śmiejemy z tego specyficznego poczucia humoru, nagle wkracza Fallout 3 z poważną miną  i mówi: „no, dobra, dobra, koniec śmiechów, proszę o powagę – jestem dorosłą grą komputerową i chcę, by mnie tak traktowano.”

A wszyscy: "Coooooo?"

Efekt? Fallout 3 był niczym 8-latek w za dużym garniturze, który na rodzinnej imprezie chodzi wszędzie dostojnym krokiem i próbuje udawać tego „dorosłego” – jednocześnie co jakiś czas wycierając nos rękawem. Śmieszne, tyle że w żałosny sposób. Jak można próbować zrobić grę „na serio” w świecie Fallouta, gdzie bycie solidnie napromieniowanym objawia się życiem długim na 300 lat?

Mimo że nie potrafię wskazać konkretnie różnic w samym świecie, w New Vegas wygląda to już dużo lepiej. Jak w Fallout’cie 3 były tylko „momenty”, tak można stwierdzić, że ogólnie dodatek ma swój specyficzny klimat. Widać, że ktoś się porządnie wziął za scenariusz po tym, jak trójka została zań niemiłosiernie wykpiona (w skrócie: stary nam uciekł i go gonimy przez całe Pustkowia).  Można też zaobserwować nową modę na wprowadzanie do gry niejednoznacznych postaci, jakichś wybitnych jednostek, które dążą do słusznego – przynajmniej w swoim mniemaniu – celu, nie przebierając przy tym w środkach. Po Człowieku-Iluzji w Mass Effect’cie 2 przyszła kolej na Pana House’a (ciekawe czy nazwisko nieprzypadkowe). Obu oczywiście pokornie służyłem, gdyż lubię takich zwolenników polityki realnej, ale można się również obruszyć i powiedzieć, że to nieładnie. W New Vegas mamy jeszcze opcję pójścia własną drogą, bo ogólnie gra oferuje sporo możliwości, co jest zresztą charakterystyczne dla serii.

Fajne robociki, co? Dziwne, że się nie wypierdalają. No, ten z prawej się wypierdala, ale ma prawo.

Strona techniczna, żeby nie było – graficznie kiepsko, ale przy takich rozmiarach świata można wykazać się wyrozumiałością. Niestety, dla bugów takiej litości nie będzie – ale w oczach dewelopera zawsze lepiej jest wydać grę wcześniej i poprawić patchami, niż dokonać prac wykończeniowych. Mimo wszystko, IMHO zakrawa to na skandal, by zmuszać gracza do grzebania w konsoli, by naprawić błędy, które się nam przypałętały. A potem się dziwią, że takie piractwo – a ja powiem: „jak traktujesz, tak będziesz traktowany”. No i oczywiście muzyka – nie wiem, kto (już przy okazji Fallouta 3) wpadł na pomysł zrobienia soundtracka głównie z utworów zrobionych przed lub krótko po drugiej wojnie światowej, ale chyba jest geniuszem lub miał zajebisty dzień. Kiedyś to robiono prawdziwą muzykę, a nie ta dzisiejsza mielonka dla plebsu.

Co prawda nie z New Vegas, ale fajne.

Reklamy

Informacje emes91
Ategotojużwogóle

One Response to Fallout: Nowe Vegas

  1. Człowiek says:

    Ja natomiast gram w Sapera. Bardzo lubię grać w tę grę. Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: